Minął rok od momentu jak ostatni raz zaktualizowałem mojego blogaska, ale nie martwcie się, nie poddaję się jeszcze tak szybko ;P
Ech…
16lip08(17:23:17) 10068339: siema Krzysiu
(17:23:23) 10068339: mam na imie Asiutka
(17:23:28) 10068339: poklikamy;d
(17:23:30) 10068339: ?
(17:23:54) Stemer: nie
(17:24:00) 10068339: dlaczego?
(17:24:00) 10068339:
(17:24:06) Stemer: bo nie
(17:24:12) 10068339: to spierdalaj
Drzewo genealogiczne na Geni.com
09mar08Dzisiaj zainaugurowałem drzewo genealogiczne naszej rodzinki na Geni.com. Portal jest w języku angielskim, ale pewnie niedługo zostanie przetłumaczony na polski. Do tej pory można łatwo się w nim poruszać dzięki tej stronie.
Zachęcam przede wszystkim moją rodzinę – tą daleką i bliższą do uzupełnienia swoich krewnych.
Wiem, naśmiewam się, ale co mi tam
22lut08Na tej stronie Microsoft informuje swoich klientów o programach, które mogą lub wcale nie będą działać z Service Packiem numer 1 do wiśty.
Na uwagę zasługuje stwierdzenie:
Windows Vista Service Pack 1 (SP1) contains many security, reliability, and feature updates for Windows Vista. A program may experience a loss of functionality after you install Windows Vista SP1.
Boli…
Podkręcanie Pentium Dual Core E2140 na płycie Gigabyte GA-P31-DS3L
16lut08Kilka miesięcy temu mój wysłużony AthlonXP 2000+ wraz płytą główną podarowałem mojej miłości. Sprawiłem sobie nowy Pentium Dual Core E2140, płytę główną, pamięci, dysk i kartę graficzną. Dlaczego nie kupiłem jakiegoś Core Duo z większym zegarem? Ano dlatego, ponieważ ten procesor bardzo łatwo podkręcić do 3 MHz a „skoro nie widać różnicy to po co przepłacać”
Na wstępie standardowy tekst, czyli podkręcasz na własną odpowiedzialność świadomy tego, że po overclockingu system może nie być stabilny lub w ogóle się nie uruchomić. Nie każdy egzemplarz procesora da się tak podkręcić – możesz trafić na „dziury” w FSB (płyta przy danej FSB po prostu nie będzie pracować) lub procesor dalej już nie da rady się kręcić (tzw. „wall”). Oczywiście nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za uszkodzenia twojego sprzętu.
Co nam będzie potrzebne? Dokładnie nic (no oczywiście poza wspomnianym wyżej sprzętem) ponieważ cały zabieg sprowadza się do zmian w biosie. Co będziemy robić? Zmienimy częstotliwość magistrali FSB oraz mnożnik pamięci. W tym momencie od razu należy napisać, że mnożnik, jaki ustawiłem dla swoich pamięci, dla twojej może być inny, chyba, że posiadasz RAMy tak samo taktowane.
Po uruchomieniu komputera wchodzimy do biosu (wersja biosu, na której podkręcałem to F9). Cały proces zobrazuję na płycie którą posiadam (Gigabyte GA-P31-DS3L), ale na pewno odpowiednie opcje znajdziecie w biosach swoich płyt. Wybieramy na początku „MB Intelligent Tweaker”:
Moje pamięci chodzą z częstotliwością 667 MHz. Po ustawieniu mnożnika na 2.0 będzie można bezproblemowo zwiększyć częstotliwość FSB, więc zmieniamy na 2.0 System Memory Multiplier. Następnie możemy spróbować od razu ustawić FSB na 376 MHz. Żeby w ogóle można było zmieniać FSB, należy wcześniej ustawić CPU Host Clock Control na „Enabled”. Tak to wygląda:
Warto pamiętać o tym, że nie od razu może się to udać, dlatego lepiej zaczynać od niższego FSB, a później je sukcesywnie zwiększać, sprawdzając stabilność systemu. Moja płyta przy ustawieniu zbyt wysokiej wartości przy overclockingu nie uruchomi się i w takim przypadku zresetuje ustawienia FSB do wartości domyślnej procesora, przy którym system wstanie. Jeśli wasze płyty tak nie robią, to proponuję zresetować ustawienia CMOS do domyślnych zworką na płycie – gdzie ona się znajduje napisane jest w instrukcji do płyty.
Jeśli wszystko jest w porządku, to pozostaje tylko pogratulować zaoszczędzonych pieniędzy. Teoretycznie można kręcić jeszcze wyżej, ale sam już nie próbowałem. Wystarczy mi te 3 MHz.
Co z chłodzeniem? Już odpowiadam – wystarczy boxowe, dołączone do procesora. Pentium Dual Core się nie grzeje. W moim przypadku po podkręceniu temperatury na rdzeniach wynoszą około 42 stopni C w spoczynku, natomiast w stresie dochodzą do 66 stopni.
Więcej na temat tego procesora, płyty głównej i kręcenia ich poczytacie tutaj. Za pomoc i zachętę dziękuję Snoopiemu
Nie da się uciec od Gentoo, czyli o tym jak Ubuntu ssie
19sty08Tydzień temu przeżyłem załamanie. Załamanie polegało na tym, że miałem już dość grzebania w plikach konfiguracyjnych, ustawiania flag i innych podobnych dziwnych zamieszek, mających na celu pimpowanie Linuksa. Tak – po prostu się poddałem. Zamarzyło mi się distro, które zrobi wszystko za mnie – załaduje odpowiednie moduły, kiedy podłączę dongla Bluetootha, będzie automagicznie się uaktualniać (Windows?
). Krótko mówiąc – będzie odwalać brudną robotę, zwaną dbaniem o system w pewny sposób.
Po krótkim namyśle wybór padł na Ubuntu, a że lubię nowości, to wybrałem drugą Alphę nowego Hardy Herona (8.04). /home mam na osobnej partycji, więc nie było zbyt dużych problemów, żeby zainstalować inną dystrybucję. Dlaczego nie zrobiłem multiboota? Ano dlatego, ponieważ mam już 4 partycje primary na moim jedynym dysku twardym i nie bardzo mi się chciało usuwać jedną, żeby podzielić wolne miejsce na nową extended i na niej założyć więcej partycji. Wszystko zostało jak było – /boot, / oraz swap i na to wrzuciłem Ubuntu, a po instalacji podpiąłem swój /home pod nowy system.
Pierwsze uruchomienie i pierwsze zdziwienie. Framebuffer w konsoli chodzi w jakimś dziwnym trybie, którego mój monitor nie wyświetla, więc chwilę musiałem poczekać, żeby wystartował serwer X. Oczywiście uruchomił się na sterownikach wolnościowych, więc od razu przystąpiłem do instalacji niewolnych. Zaznaczyłem co trzeba w menedżerze aktualizacji. Zaciągnął coś tam i tyle. Reboot i wielka kupa. Sprzętu oczywiście nie wykryto poprawnie, więc system wstał w dziwnej rozdzielczości. Poczułem lekkie wkurzenie, ale co mi tam. Tak łatwo się teraz nie poddam – jedziemy wg jakichś porad z forum. Należało ściągnąć binarne sterowniki ze strony nVidii. Tak też zrobiłem. Po uruchomieniu instalatora wszystko ładnie pięknie, ale poległ on już na samym początku. Brakowało klibc – doinstalowałem w Synapticu. Znowuż uruchomiłem instalatora – tym razem udało się. Serwer X uruchomił się w 1024×768. Dla mnie to mało, więc czym prędzej chcę zmienić rozdzielczość, a tutaj zaskoczenie – nie ma mojej ulubionej, czyli 1280×1024. Wpadłem na pomysł, żeby użyć mojego xorg.conf z Gentoo – przecież tam wszystko było dopieszczone. Nic prostszego. Skoro mamy już moduł nVidii w systemie, to powinno banglać na starym konfigu X. Podmieniłem odpowiedni plik, przy okazji mając nadzieję na to, że poprawnie ruszy moja myszka (poprawnie, czyli z obsługą scrolla i dodatkowych przycisków). Restart iksów i znowu mega kupa. Serwer w ogóle nie wstał. Uuu, myślę sobie – Ubuntu masz wielkiego minusa. Pobuszowałem trochę w sieci, szukając innych rozwiązań, ale zbyt wiele się nie dowiedziałem. To jak to jest? Świeżutka instalacja Ubuntu i nie daje rady sobie z już nie tak nową kartą grafiki? Kolejne próby kończyły się niepowodzeniami. Nie mogłem uzyskać satysfakcjonującej mnie rozdzielczości ekranu. nvidia-xconfig zawiódł, a sam zacząłem żałować, że wywaliłem Gentoo. Poddałem się i po prostu zrezygnowałem z tej dystrybucji. Tak nie może być, bo to jest po prostu nieużywalne. Muszę mieć akcelerację sprzętową, bo gram.
Zniechęcony przeprosiłem się płytką Gentoo LiveCD i włożyłem ją do napędu. Instalacja przebiegła bez żadnych problemów (jak zwykle). Kiedy byłem w pracy wszystko się ładnie skompilowało. Po powrocie nadszedł czas na uruchomienie serwera X z Gnome. Wykorzystałem tutaj oczywiście mój stary xorg.conf. /etc/ini.d/xdm start i iksy wstały bez żadnego zająknięcia w mojej ulubionej rozdzielczości. Wszystko w krótkim czasie powróciło do normalności i co najważniejsze – działa bez zająknięcia.
Wnioski na przyszłość:
- trochę więcej cierpliwości dla Gentoo,
- pimpować swój działający system, a nie eksperymentować z alphami, bo to strata czasu,
- odpuścić sobie inne dystrybucje.










