co jakiś czas popadam w melancholię (to pewnie skutki uboczne bycia singlem). jako że w moim mniemaniu „muzyka jest językiem wszechświata” (© fisz), więc po raz kolejny w takich chwilach wracam do afghan whigs. nie ma bardziej emocjonalnego grania. zobacz:
and slave i only use as a word to describe the special way i feel for you
więcej już nic nie napiszę. po prostu tego trzeba posłuchać. ta muzyka czasami boli. w samym środku. tam, gdzie nie można sobie rozmasować, kiedy boli.
np. afghan whigs – my curse








One Response to “afgańskie peruki (swoją drogą świetną nazwę na kapelę wymyślił dulli)”
dobra muza wierci dziure
no i zostawia slad
pozdrawiam