Jestem i żyję. Narobiło się w weblogu trochę zaległości i tą notką co nieco zamierzam nadrobić.
Święta upłynęły jak zwykle pod znakiem wielkiego obżarstwa. Jako że spędziłem je (jak zwykle) u rodziców, to mamusia jak zwykle nie zawiodła i obżarłem się, jak to w tym okresie bywa, wuchtą dobrego jedzenia
.
Nadal jestem szczęśliwie zakochanym i kochającym samcem. Generalnie ciężko mi jest to opisać słowami, więc lepiej nie będę nic pisać – po prostu jest dobrze w każdym aspekcie relacji kobieta-mężczyzna. Krótko mówiąc trafiło się ślepej kurze ziarno (ta kura to ja, hahahah
).
Np: Soundgarden – Blow Up The Outside World






