Jakoś czasu nie miałem, żeby o tym napisać. Otóż niedawno zostałem obdarowany (jak to zwykle z tym sprzętem) spadkiem po tacie w postaci płyty głównej. Tak jak operacja wymiany płyty głównej pod Windows kojarzy się tylko i wyłącznie z przeinstalowaniem całego systemu (w przypadku różnic w chipsecie), tak pod Linuksem oczywiście nie było takiej konieczności. Należało tylko dorzucić kilka opcji do kernela (wcześniej miałem VIA KT133, a teraz KT600) dotyczących sensorów temperatury i napięcia oraz sterowników do RAID i system wstał bez zająknięcia.
Jak się okazało, płyta posiada nawet niezłe możliwości podkręcania, w które jeszcze się nie bawiłem, ale na pewno temat zgłębię. Na razie po pierwszych próbach pierwsze słabe ogniwa to karta graficzna i sieciowa. Przy dość wyśrubowanych ustawieniach X serwer co prawda wstał i działał, ale na ekranie zamiast GDM pojawiła się masa artefaktów – trochę przedobrzyłem
. Jeśli chodzi o kartę sieciową, to po podkręceniu nie chciała za pierwszym razem wystartować. Udało się po ręcznym uruchomieniu z konsoli, ale to dla mnie trochę zbyt duże ryzyko. Trzeba będzie posiedzieć nad tymi ustawieniami.
Zysk prędkościowy po wymianie jest zauważalny, aczkolwiek bez jakiś większych rewolucji. W końcu procesor mam ten sam (już nieco go podkręciłem), tylko częstotliwość magistrali jest większa.
W każdym bądź razie mogę na razie nieco odwlec w czasie zakup nowego sprzętu. Zobaczymy, co można wyciągnąć jeszcze z tego.







