Category archives: linux

Nie da się uciec od Gentoo, czyli o tym jak Ubuntu ssie

Tydzień temu przeżyłem załamanie. Załamanie polegało na tym, że miałem już dość grzebania w plikach konfiguracyjnych, ustawiania flag i innych podobnych dziwnych zamieszek, mających na celu pimpowanie Linuksa. Tak – po prostu się poddałem. Zamarzyło mi się distro, które zrobi wszystko za mnie – załaduje odpowiednie moduły, kiedy podłączę dongla Bluetootha, będzie automagicznie się uaktualniać (Windows? ;) ). Krótko mówiąc – będzie odwalać brudną robotę, zwaną dbaniem o system w pewny sposób.

Po krótkim namyśle wybór padł na Ubuntu, a że lubię nowości, to wybrałem drugą Alphę nowego Hardy Herona (8.04). /home mam na osobnej partycji, więc nie było zbyt dużych problemów, żeby zainstalować inną dystrybucję. Dlaczego nie zrobiłem multiboota? Ano dlatego, ponieważ mam już 4 partycje primary na moim jedynym dysku twardym i nie bardzo mi się chciało usuwać jedną, żeby podzielić wolne miejsce na nową extended i na niej założyć więcej partycji. Wszystko zostało jak było – /boot, / oraz swap i na to wrzuciłem Ubuntu, a po instalacji podpiąłem swój /home pod nowy system.

Pierwsze uruchomienie i pierwsze zdziwienie. Framebuffer w konsoli chodzi w jakimś dziwnym trybie, którego mój monitor nie wyświetla, więc chwilę musiałem poczekać, żeby wystartował serwer X. Oczywiście uruchomił się na sterownikach wolnościowych, więc od razu przystąpiłem do instalacji niewolnych. Zaznaczyłem co trzeba w menedżerze aktualizacji. Zaciągnął coś tam i tyle. Reboot i wielka kupa. Sprzętu oczywiście nie wykryto poprawnie, więc system wstał w dziwnej rozdzielczości. Poczułem lekkie wkurzenie, ale co mi tam. Tak łatwo się teraz nie poddam – jedziemy wg jakichś porad z forum. Należało ściągnąć binarne sterowniki ze strony nVidii. Tak też zrobiłem. Po uruchomieniu instalatora wszystko ładnie pięknie, ale poległ on już na samym początku. Brakowało klibc – doinstalowałem w Synapticu. Znowuż uruchomiłem instalatora – tym razem udało się. Serwer X uruchomił się w 1024×768. Dla mnie to mało, więc czym prędzej chcę zmienić rozdzielczość, a tutaj zaskoczenie – nie ma mojej ulubionej, czyli 1280×1024. Wpadłem na pomysł, żeby użyć mojego xorg.conf z Gentoo – przecież tam wszystko było dopieszczone. Nic prostszego. Skoro mamy już moduł nVidii w systemie, to powinno banglać na starym konfigu X. Podmieniłem odpowiedni plik, przy okazji mając nadzieję na to, że poprawnie ruszy moja myszka (poprawnie, czyli z obsługą scrolla i dodatkowych przycisków). Restart iksów i znowu mega kupa. Serwer w ogóle nie wstał. Uuu, myślę sobie – Ubuntu masz wielkiego minusa. Pobuszowałem trochę w sieci, szukając innych rozwiązań, ale zbyt wiele się nie dowiedziałem. To jak to jest? Świeżutka instalacja Ubuntu i nie daje rady sobie z już nie tak nową kartą grafiki? Kolejne próby kończyły się niepowodzeniami. Nie mogłem uzyskać satysfakcjonującej mnie rozdzielczości ekranu. nvidia-xconfig zawiódł, a sam zacząłem żałować, że wywaliłem Gentoo. Poddałem się i po prostu zrezygnowałem z tej dystrybucji. Tak nie może być, bo to jest po prostu nieużywalne. Muszę mieć akcelerację sprzętową, bo gram.

Zniechęcony przeprosiłem się płytką Gentoo LiveCD i włożyłem ją do napędu. Instalacja przebiegła bez żadnych problemów (jak zwykle). Kiedy byłem w pracy wszystko się ładnie skompilowało. Po powrocie nadszedł czas na uruchomienie serwera X z Gnome. Wykorzystałem tutaj oczywiście mój stary xorg.conf. /etc/ini.d/xdm start i iksy wstały bez żadnego zająknięcia w mojej ulubionej rozdzielczości. Wszystko w krótkim czasie powróciło do normalności i co najważniejsze – działa bez zająknięcia.

Wnioski na przyszłość:
- trochę więcej cierpliwości dla Gentoo,
- pimpować swój działający system, a nie eksperymentować z alphami, bo to strata czasu,
- odpuścić sobie inne dystrybucje.

Co ma piernik do wiatraka?

Komputer Kasi jest poligonem doświadczalnym dla różnych dystrybucji Linuksa ;) . Dzisiaj chciałem ściągnąć Arch’a. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy wyniki wyszukiwania zaprezentowały się następująco:

Zrzut ekranu - Arch Linux w Google

Rozumiem, co to są linki sponsorowane, ale żeby otrzymać coś takiego bezczelnego? :)

Enemy Territory Quake Wars na Linuksa

Kilka tygodni po premierze wersji dla Windows pojawił się wreszcie do ściągnięcia instalator na Linuksa. Należy oczywiście posiadać oryginalną grę, chyba że nie chcemy grać w sieci. Rozgrywka z botami może jedynie służyć nauczeniu się mapy i ogólnych zasad rozgrywki natomiast od samego początku była to gra nastawiona na rywalizację w sieci.

W pełnej wersji gry mamy oczywiście więcej map i poprawione bugi, ponieważ dostępny jest już patch 1.2. Wszystko o wersji dla Linuksa przeczytacie i ściągniecie stąd. Użytkownicy Gentoo znajdą ebuild tutaj.

Grzebałem już w konfigu do gry, żeby dało się grać płynnie, ale wielkich cudów nie osiągnąłem. Po prostu mój sprzęt jest na tą grę za słaby. Posiadaczy leciwych Athlonków XP muszę zmartwić – szykujcie się na zmianę procesora. Ta gra dobrze chodzi na jakimś rozsądnym 64 bitowcu, 2 gigabajtach ramu oraz karcie graficznej w okolicach serii 8000 (nVidia). Wówczas rozgrywka jest płynna.

Dodatkowo należy wprowadzić kilka modyfikacji w kernelu (jeśli ich wcześniej oczywiście nie mieliśmy):

Processor type and features > Preemption Model > Preemptible Kernel (Low-Latency Desktop),
Processor type and features > Preempt The Big Kernel Lock,
Processor type and features > Timer frequency > 1000 HZ.

Wybieramy powyższe opcje wkompilowując je na stałe do jądra.

Strogg! Strogg! Strogg!

Przedwczoraj światło dzienne ujrzało demo Enemy Territory: Quake Wars na Linuksa. Jakże cieszy fakt, że pojawiło się ono parę dni po oficjalnej premierze na Windows.

Na grę czekałem długo i grając w demo nie zawiodłem się. Jako gracz ET nie mogłem po prostu odmówić sobie wypróbowania nowego tytułu ze stajni Splash Damage. Bez zbędnych ceregieli – gra osadzona jest w przyszłości, gdzie wredni Stroggowie zaatakowali Ziemię, której bronią siły GDF. Klasy postaci, występujących w grze nie zostały zmienione w stosunku do starego ET. Mamy oczywiście medyka, inżyniera, field opa, szpiega i zwykłego żołnierza, ale jak przystało na futurystyczne klimaty, dostaliśmy nowe bronie, budynki i przede wszystkim pojazdy (które możemy prowadzić z mniej lub bardziej zabójczym skutkiem).

Grając na ogólno dostępnych serwerach rozgrywka przypomina typową masakrę FFA (Free For All), jaka towarzyszyła początkom ET. Mam na myśli fakt, że praktycznie nikt nie wykonuje tzw. objective, czyli zadań, dzięki którym misja posuwa się do przodu, tylko po prostu strzela do przeciwnika z dość wyszukanej pozycji kampera. Wygląda to mniej więcej tak, że biegnąc naprawić most na mapie Valley, praktycznie zawsze zostajesz zabity przez snajpera, nie mając nawet czasu na namierzenie go. Tego typu rozgrywka to nic innego jak zwykły Team Deathmatch, który miejmy nadzieję szybko się skończy. No ale czego wymagać od ludzi, którzy na razie poznają grę i od serwerów, na których może grać średnio ok 30 osób naraz? Prawdziwa przyjemność z grania to pojedynek klanowy, gdzie w zespole gra po sześciu zawodników. Już zresztą takie rozgrywki mają miejsce. Dodatkowo powoli powstają zasady tego typu meczy, które spowodują, że będzie to bardziej zrównoważone starcie – propozycje znajdziecie tutaj. Bez tych reguł gra dosyć szybko może zniechęcić. Miejmy nadzieję, że powstaną też zasady rozgrywek publicznych, bo w chwili obecnej przy założeniu, że każdy gracz publicznego serwera ma mniej więcej równy poziom gry (w stosunku do innych graczy) to wygrywają Stroggowie ze swoimi maszynami i broniami.

Jeśli chodzi o wymagania sprzętowe – tutaj niestety posiadacze starszych maszyn będą mieć problem. Procesor Intel Pentium 4 2.8 Ghz lub AMD Athlon XP 2800+ to niezbędne minimum (ja niestety męczę się na Athlonie XP 2000+ – nie pytajcie jak to chodzi :D ). Pamięć 512 MB i karta grafiki od NVIDIA Geforce 5700 lub ATI Radeon 9700 w górę, przy czym przy tych minimalnych wymaganiach grać się płynnie po prostu nie da. Trzeba będzie zainwestować w nowy procesor, pamięć i płytę główną…

Dla Gentoo powstał już ebuild dla wersji demo. Teraz tylko pozostaje czekać na natywną pełną wersję na pingwina.