10kwi07
Jestem i żyję. Narobiło się w weblogu trochę zaległości i tą notką co nieco zamierzam nadrobić.
Święta upłynęły jak zwykle pod znakiem wielkiego obżarstwa. Jako że spędziłem je (jak zwykle) u rodziców, to mamusia jak zwykle nie zawiodła i obżarłem się, jak to w tym okresie bywa, wuchtą dobrego jedzenia
.
Nadal jestem szczęśliwie zakochanym i kochającym samcem. Generalnie ciężko mi jest to opisać słowami, więc lepiej nie będę nic pisać – po prostu jest dobrze w każdym aspekcie relacji kobieta-mężczyzna. Krótko mówiąc trafiło się ślepej kurze ziarno (ta kura to ja, hahahah
).
Np: Soundgarden – Blow Up The Outside World
16mar07
Nie, z matematyki teraz będzie. Będzie z hiphopu. Z Kalibra cztery cztery konkretniej. Będzie o dziedzinie, ale nie muzycznej. O dziedzinie emocjonalnej. Tak. Wpadłem głęboko i swoim poznańskim dwudziestym piątym zmysłem stwierdzam, że opłacało się. Nie chcę wyjść stąd. Tu jest dobrze. Jest fajnie. Jest to, czego mi potrzeba. Nie chcę nic więcej, oprócz tego, żeby było jeszcze intensywniej, żeby jej zapach tak szybko nie znikał, a ciepło było cały czas. Wpadłem jak śliwka w kompot i chcę się w tym wszystkim topić do końca. Szaleństwo, wariactwo, motylki. W sercu, głowie, brzuchu, wszędzie. Kaś :*
14lut07
Generalnie to Ci powiem, że zapodaję całą płytę Faithless To The New Arrivals na słuchawki i mnie nie dogonisz.
08lut07
Np Ego – Rytmy zwątpienia zapętlone na przemian z The Afghan Whigs – Faded w kółko, gdyż albowiem jest mi źle. Za godzinę wychodzę do Stanioli oraz Moni i mam nadzieję, że poprawią mi ten kiepski humor. Ech…
Jutro ostani dzień w pracy przed urlopem. Będę obijać się 3 tygodnie. Nie mam planów na żaden wyjazd, ale jest plan przewalenia całego mieszkania do góry nogami, czyli mega sprzątanie, wywalanie starych niepotrzebnych rzeczy i ogólnie jakaś odmiana. Może i uda mi się pomalować pokój, ale Marek wrócił do Polski, a Adaś planuje to za tydzień… Zanosi się na ciężki luty w tym roku…
02lut07
Witamy po raz kolejny na ziemi. Nie była aż tak twarda, ale upadek nieco bolał. Łałałiła! Będę skurwielem. Co mi tam.
Np: Smolik – Home made & Who told you zapętlone do usranej śmierci (tak, wiem, rozczulam się nad sobą, więc spierdalaj i nie czepiaj się).
28sty07
Wish me luck. Yay! I’ve never been so happy
23sty07
[23:17:35] xxx: powiedzialam mu ze jak ma ochote na sex to niech szuka dalej:)
[23:17:49] stemer: i jak już się coś nadarza, to kurwa słynny tekst, że jestem taki fajny przyjaciel kurwa jego mać
[23:17:49] stemer: ech
[23:17:56] xxx: kochanka mozna znlaezc w przeciagu 5 minut
[23:18:09] xxx: a ja nie chce nie chce
[23:18:14] xxx: jeju jakie to trudne
[23:18:17] xxx: no nie sadzilam
[23:18:22] xxx: 
[23:18:34] stemer: bo wiara teraz tylko o jednym
[23:18:48] stemer: tylko kurwa ruchanie i nic więcej albo kurwa sryjaźń
[23:19:11] xxx: no wlasnie, wszystko szybko tu i teraz a ja juz chce romantycznych uniesien
[23:19:22] xxx: no mi nikt przyjazni nie oferuje:)
[23:19:45] stemer: bo wiesz dobrze, jak to z tą przyjaźnią jest
[23:19:55] xxx: wiem wiem
[23:20:14] stemer: to jest dobrze wyglądające „spierdalaj”
np: u2 – stay (far away, so close)