Tag archives: emocje

Zapraszamy po przerwie na reklamy

Jestem i żyję. Narobiło się w weblogu trochę zaległości i tą notką co nieco zamierzam nadrobić.

Święta upłynęły jak zwykle pod znakiem wielkiego obżarstwa. Jako że spędziłem je (jak zwykle) u rodziców, to mamusia jak zwykle nie zawiodła i obżarłem się, jak to w tym okresie bywa, wuchtą dobrego jedzenia :).

Nadal jestem szczęśliwie zakochanym i kochającym samcem. Generalnie ciężko mi jest to opisać słowami, więc lepiej nie będę nic pisać – po prostu jest dobrze w każdym aspekcie relacji kobieta-mężczyzna. Krótko mówiąc trafiło się ślepej kurze ziarno (ta kura to ja, hahahah ;)).

Np: Soundgarden – Blow Up The Outside World

Dziedzina

Nie, z matematyki teraz będzie. Będzie z hiphopu. Z Kalibra cztery cztery konkretniej. Będzie o dziedzinie, ale nie muzycznej. O dziedzinie emocjonalnej. Tak. Wpadłem głęboko i swoim poznańskim dwudziestym piątym zmysłem stwierdzam, że opłacało się. Nie chcę wyjść stąd. Tu jest dobrze. Jest fajnie. Jest to, czego mi potrzeba. Nie chcę nic więcej, oprócz tego, żeby było jeszcze intensywniej, żeby jej zapach tak szybko nie znikał, a ciepło było cały czas. Wpadłem jak śliwka w kompot i chcę się w tym wszystkim topić do końca. Szaleństwo, wariactwo, motylki. W sercu, głowie, brzuchu, wszędzie. Kaś :*

Catch me if you can

Generalnie to Ci powiem, że zapodaję całą płytę Faithless To The New Arrivals na słuchawki i mnie nie dogonisz.

Jedno jest pewne prawda czasem kole w oczy / Wszystko co zaczyna się gdzieś musi mieć kres

Np Ego – Rytmy zwątpienia zapętlone na przemian z The Afghan Whigs – Faded w kółko, gdyż albowiem jest mi źle. Za godzinę wychodzę do Stanioli oraz Moni i mam nadzieję, że poprawią mi ten kiepski humor. Ech…

Jutro ostani dzień w pracy przed urlopem. Będę obijać się 3 tygodnie. Nie mam planów na żaden wyjazd, ale jest plan przewalenia całego mieszkania do góry nogami, czyli mega sprzątanie, wywalanie starych niepotrzebnych rzeczy i ogólnie jakaś odmiana. Może i uda mi się pomalować pokój, ale Marek wrócił do Polski, a Adaś planuje to za tydzień… Zanosi się na ciężki luty w tym roku…

Jak się masz?

Witamy po raz kolejny na ziemi. Nie była aż tak twarda, ale upadek nieco bolał. Łałałiła! Będę skurwielem. Co mi tam.

Np: Smolik – Home made & Who told you zapętlone do usranej śmierci (tak, wiem, rozczulam się nad sobą, więc spierdalaj i nie czepiaj się).

Motylki

Wish me luck. Yay! I’ve never been so happy :)

Seks, miłość, przyjaźń

[23:17:35] xxx: powiedzialam mu ze jak ma ochote na sex to niech szuka dalej:)
[23:17:49] stemer: i jak już się coś nadarza, to kurwa słynny tekst, że jestem taki fajny przyjaciel kurwa jego mać
[23:17:49] stemer: ech
[23:17:56] xxx: kochanka mozna znlaezc w przeciagu 5 minut
[23:18:09] xxx: a ja nie chce nie chce
[23:18:14] xxx: jeju jakie to trudne
[23:18:17] xxx: no nie sadzilam
[23:18:22] xxx: :)
[23:18:34] stemer: bo wiara teraz tylko o jednym
[23:18:48] stemer: tylko kurwa ruchanie i nic więcej albo kurwa sryjaźń
[23:19:11] xxx: no wlasnie, wszystko szybko tu i teraz a ja juz chce romantycznych uniesien
[23:19:22] xxx: no mi nikt przyjazni nie oferuje:)
[23:19:45] stemer: bo wiesz dobrze, jak to z tą przyjaźnią jest
[23:19:55] xxx: wiem wiem
[23:20:14] stemer: to jest dobrze wyglądające “spierdalaj”

np: u2 – stay (far away, so close)

afgańskie peruki (swoją drogą świetną nazwę na kapelę wymyślił dulli)

co jakiś czas popadam w melancholię (to pewnie skutki uboczne bycia singlem). jako że w moim mniemaniu “muzyka jest językiem wszechświata” (© fisz), więc po raz kolejny w takich chwilach wracam do afghan whigs. nie ma bardziej emocjonalnego grania. zobacz:
and slave i only use as a word to describe the special way i feel for you
więcej już nic nie napiszę. po prostu tego trzeba posłuchać. ta muzyka czasami boli. w samym środku. tam, gdzie nie można sobie rozmasować, kiedy boli.

np. afghan whigs – my curse

:o)

tego nie zrozumiecie
wagon siódmy sobie jedzie, ja w nim. ego zapodaje i powiem szczerze, czuję się dobrze. jak rzadko ostatnimi czasy, bo jesienna deprecha nadciąga wraz ze spadkiem temperatury.
fenomenalne powierzchnie tnące też się tutaj udzielają. jest po prostu na parę chwil taki błogostan, że można normalnie się oprzeć w fotelu. nibylandia i milusi hiphop :o)