Tag archives: linux

Z ostatnich dni / tygodni

Pokój wymalowany – na zielono-pizdacjowo. Pogierkowską ogromszafę rozkręciłem i czekam na gratowóz. Szafki, co kiedyś białe były – teraz są kupobrązowe. Jest ładnie. Pięknie. Mi się podoba. Jej się podoba. Czego chcieć więcej? O Niej w następnym wpisie, bo zasługuje na znacznie więcej, niż sąsiedztwo wymalowanego pokoju i nowe Gnome 2.18. Tak – wyszły nowe Gnomy i już doczekać się nie mogę ebuildów w Portage. Tymczasem stwierdziłem, że zostałem ofiarą Wielkiego Gogla. Google Mail, Google Reader, Google Picasa, Google Calendar… Ech boję się zajrzeć do lodówki, hyh. Google kopie dupcię.

Kiedy Evolution zawodzi

Post raczej ku pamięci. Zdarzyło mi się wczoraj, że Evolution klękł, a po ponownym uruchomieniu zaczął sypać komunikatem: „Niezgodność folderu z zestawieniem, nawet po synchronizacji” („Summary and folder mismatch, even afer a sync”).
Rozwiązaniem tego problemu jest usunięcie wszystkich plików indeksu. Robimy to w ten sposób:

$ find ~/.evolution/ -name „*.ev-summary” -print0 | xargs -0 rm -rf

Wcześniej oczywiście należy wyłączyć wszystkie konta w Evolution i zamknąć sam program. Po ponownym uruchomieniu zostaną utworzone nowe pliki indeksów i można wówczas bezpiecznie włączyć konta.

Listen

Od dłuższego czasu jakoś byłem znudzony moim ulubionym odtwarzaczem muzyki – Quod Libetem. Na szczęście znalazło się kilka alternatyw. Wypróbowałem Exaile, który rzekomo miał być Amarokiem dla Gnome, ale nic z tego nie wyszło. Nie przypadł mi do gustu. Zerknąłem na Banshee, ale ten znowuż klękał, kiedy miał mieć do czynienia z moją kolekcją muzyki. Po prostu ni stąd ni z owąd wywalał się. Nie wiem czy winą były tagi, rozmiar biblioteki muzycznej, czy coś innego. Pożegnałem się z nim szybko. Rhythmbox – program prosty i funkcjonalny, ale okazało się, że jednak zdarzają mu się zawieszki. Drogą eliminacji na moim desktopie zagościł Listen.

Posiada w chwili obecnej wszystko, czego oczekuję od odtwarzacza muzyki – odgrywa pliki i radia internetowe. Zaciąga na życzenie okładki, jeśli nie znajdzie w katalogu z płytą. Oczywiście jest wyszukiwanie słów utworu, informacji na Wikipedii oraz raportowanie do Last.fm, edycja tagów i duże możliwości w tworzeniu i zarządzaniu playlistami. Oczywiście są i powiadomienia o odgrywanym utworze (zarówno OSD jak i tray).

Ten wspaniały player znajduje się oczywiście w Portage Gentoo, co prawda na razie oznaczony jako niestabilny (~). Mi się na razie jeszcze nie wyłożył, aczkolwiek miałem z nim jeden problem. Program nie chciał się uruchomić, kiedy w systemie miałem zainstalowany pakiet dev-python/dbus-python w wersji 0.80.1. Wszystko działa jednak okej na jego starszej wersji (0.71) więc wystarczy, że do /etc/portage/package.mask dopiszemy =dev-python/dbus-python-0.80.1.

A odtwarzacz wygląda tak:

Listen

Super mysz 4.4.0

Wczoraj wyszło XFCE 4.4.0. Zawsze uważałem to środowisko za zmierzające w dobrym kierunku. Minimalizm, który jest bardzo funkcjonalny i jednocześnie miły dla oka. Co prawda bawiłem się jakiś czas temu wersją rc2, ale nie odpuszczę sobie też tego wydania. Zapuszczam emerge, a po pracy zobaczymy, jak dopimpowali nam super mysz ;) .

revdep-rebuild omg!

dzisiejszy emerge -uDN world przyniósł kilka problemów. jesli ktoś korzystał do tej pory z dbusa (0.62-r1), to zauważył pewnie, że jego upgrade do 1.0.1-r2 (wcześniej hard masked) jest blokowany przez nieco starszą wersję 0.90. przeryłem gentoo forums i odnalazłem malutką podpowiedź – należy dodać dev-libs/dbus-glib do package.keywords. wówczas update poleci bez problemów (jeśli dalej ktoś miałby jednak problemy, polecam emerge -Cav dbus && emerge -UDNav world). ale to nie wszystko. revdep-rebuild po takim uaktualnieniu po prostu mnie powalił – do przebudowania około 50 pakietów z powodu wspomnianego dbusa… i to jeszcze takie kobyły w stylu evolution itp – generalnie wszystko co z dbusa po prostu korzysta.

gentoo users! przygotujcie się na ostre smażenie waszych maszynek – można w domu wyłączyć kaloryfery ;)

screenie

oki, z nudów zrobiłem sobie aiglx na gentoo. tak to wygląda:

znacznie bardziej stabilne niż xgl i przede wszystkim odnoszę nieodparte wrażenie, że od tego pierwszego szybsze. w każdym bądź razie eyecandy :)