Pokój wymalowany – na zielono-pizdacjowo. Pogierkowską ogromszafę rozkręciłem i czekam na gratowóz. Szafki, co kiedyś białe były – teraz są kupobrązowe. Jest ładnie. Pięknie. Mi się podoba. Jej się podoba. Czego chcieć więcej? O Niej w następnym wpisie, bo zasługuje na znacznie więcej, niż sąsiedztwo wymalowanego pokoju i nowe Gnome 2.18. Tak – wyszły nowe Gnomy i już doczekać się nie mogę ebuildów w Portage. Tymczasem stwierdziłem, że zostałem ofiarą Wielkiego Gogla. Google Mail, Google Reader, Google Picasa, Google Calendar… Ech boję się zajrzeć do lodówki, hyh. Google kopie dupcię.
Tag archives: linux
Kiedy Evolution zawodzi
21lut07Post raczej ku pamięci. Zdarzyło mi się wczoraj, że Evolution klękł, a po ponownym uruchomieniu zaczął sypać komunikatem: „Niezgodność folderu z zestawieniem, nawet po synchronizacji” („Summary and folder mismatch, even afer a sync”).
Rozwiązaniem tego problemu jest usunięcie wszystkich plików indeksu. Robimy to w ten sposób:
$ find ~/.evolution/ -name „*.ev-summary” -print0 | xargs -0 rm -rf
Wcześniej oczywiście należy wyłączyć wszystkie konta w Evolution i zamknąć sam program. Po ponownym uruchomieniu zostaną utworzone nowe pliki indeksów i można wówczas bezpiecznie włączyć konta.
Listen
04lut07Od dłuższego czasu jakoś byłem znudzony moim ulubionym odtwarzaczem muzyki – Quod Libetem. Na szczęście znalazło się kilka alternatyw. Wypróbowałem Exaile, który rzekomo miał być Amarokiem dla Gnome, ale nic z tego nie wyszło. Nie przypadł mi do gustu. Zerknąłem na Banshee, ale ten znowuż klękał, kiedy miał mieć do czynienia z moją kolekcją muzyki. Po prostu ni stąd ni z owąd wywalał się. Nie wiem czy winą były tagi, rozmiar biblioteki muzycznej, czy coś innego. Pożegnałem się z nim szybko. Rhythmbox – program prosty i funkcjonalny, ale okazało się, że jednak zdarzają mu się zawieszki. Drogą eliminacji na moim desktopie zagościł Listen.
Posiada w chwili obecnej wszystko, czego oczekuję od odtwarzacza muzyki – odgrywa pliki i radia internetowe. Zaciąga na życzenie okładki, jeśli nie znajdzie w katalogu z płytą. Oczywiście jest wyszukiwanie słów utworu, informacji na Wikipedii oraz raportowanie do Last.fm, edycja tagów i duże możliwości w tworzeniu i zarządzaniu playlistami. Oczywiście są i powiadomienia o odgrywanym utworze (zarówno OSD jak i tray).
Ten wspaniały player znajduje się oczywiście w Portage Gentoo, co prawda na razie oznaczony jako niestabilny (~). Mi się na razie jeszcze nie wyłożył, aczkolwiek miałem z nim jeden problem. Program nie chciał się uruchomić, kiedy w systemie miałem zainstalowany pakiet dev-python/dbus-python w wersji 0.80.1. Wszystko działa jednak okej na jego starszej wersji (0.71) więc wystarczy, że do /etc/portage/package.mask dopiszemy =dev-python/dbus-python-0.80.1.
A odtwarzacz wygląda tak:
Super mysz 4.4.0
22sty07Wczoraj wyszło XFCE 4.4.0. Zawsze uważałem to środowisko za zmierzające w dobrym kierunku. Minimalizm, który jest bardzo funkcjonalny i jednocześnie miły dla oka. Co prawda bawiłem się jakiś czas temu wersją rc2, ale nie odpuszczę sobie też tego wydania. Zapuszczam emerge, a po pracy zobaczymy, jak dopimpowali nam super mysz
.
revdep-rebuild omg!
05gru06dzisiejszy emerge -uDN world przyniósł kilka problemów. jesli ktoś korzystał do tej pory z dbusa (0.62-r1), to zauważył pewnie, że jego upgrade do 1.0.1-r2 (wcześniej hard masked) jest blokowany przez nieco starszą wersję 0.90. przeryłem gentoo forums i odnalazłem malutką podpowiedź – należy dodać dev-libs/dbus-glib do package.keywords. wówczas update poleci bez problemów (jeśli dalej ktoś miałby jednak problemy, polecam emerge -Cav dbus && emerge -UDNav world). ale to nie wszystko. revdep-rebuild po takim uaktualnieniu po prostu mnie powalił – do przebudowania około 50 pakietów z powodu wspomnianego dbusa… i to jeszcze takie kobyły w stylu evolution itp – generalnie wszystko co z dbusa po prostu korzysta.
gentoo users! przygotujcie się na ostre smażenie waszych maszynek – można w domu wyłączyć kaloryfery









